General Motors zapłaci 12,75 mln dolarów za sprzedaż danych kierowców
General Motors zawarł ugodę z władzami Kalifornii, na mocy której zapłaci 12,75 mln dolarów, około 11,8 mln euro, cywilnych kar za domniemaną bezprawną sprzedaż danych kierowców i danych o lokalizacji. Sprawa dotyczy informacji zbieranych przez OnStar i oznacza najwyższą dotąd karę finansową nałożoną na podstawie kalifornijskiej ustawy Consumer Privacy Act, znanej jako CCPA.
Władze podały, że brokerzy wykorzystywali te informacje do tworzenia produktów, które mogły trafiać do firm ubezpieczeniowych oceniających ryzyko kierowców. W oficjalnym komunikacie Kalifornia podkreśliła jednak, że kierowcy w tym stanie nie zostali bezpośrednio dotknięci wyższymi składkami, ponieważ tamtejsze prawo zabrania wykorzystywania takich danych o jeździe przy ustalaniu stawek ubezpieczenia.
Ugoda nadal wymaga zatwierdzenia przez sąd. Zgodnie z jej warunkami GM ma zapłacić 12,75 mln dolarów, około 11,8 mln euro, cywilnych kar, przez pięć lat przestać sprzedawać dane o jeździe firmom sporządzającym raporty konsumenckie oraz usunąć przechowywane dane o jeździe w ciągu 180 dni, chyba że klient udzieli jednoznacznej zgody na ich wykorzystanie.
Koncern musi też zwrócić się do LexisNexis i Verisk o usunięcie otrzymanych danych oraz wdrożyć mocniejszy program ochrony prywatności, który będzie oceniać ryzyka i zgodność z prawem informacji zbieranych przez OnStar na gruncie kalifornijskich przepisów.
Praktyki GM dotyczące danych już wcześniej znalazły się pod lupą w USA. W styczniu 2026 roku Federalna Komisja Handlu zatwierdziła nakaz zakazujący GM i OnStar przez pięć lat udostępniania firmom sporządzającym raporty konsumenckie danych o lokalizacji i zachowaniu kierowców. Z wcześniejszej skargi FTC wynikało, że GM nie wyjaśniał klientom wystarczająco jasno, iż funkcja Smart Driver zbiera precyzyjne dane o lokalizacji i zachowaniu za kierownicą, a następnie sprzedaje je podmiotom trzecim.
Sprawa w Kalifornii różni się od działań federalnych przede wszystkim kwotą. Ugoda z FTC w dużej mierze wprowadzała zakaz oraz groźbę kar za przyszłe naruszenia. Porozumienie zawarte w Kalifornii oznacza dla GM bezpośredni rachunek finansowy.
Władze Kalifornii oszacowały, że GM zarobił w skali całych Stanów Zjednoczonych około 20 mln dolarów, czyli około 18,5 mln euro, na sprzedaży tych danych. To nadaje ugodzie o wartości 12,75 mln dolarów, około 11,8 mln euro, szerszy kontekst. Samochód skomunikowany nie jest już tylko pojazdem. Jest też platformą cyfrową, która stale obserwuje, rejestruje i raportuje.
Dla producentów aut to pytanie staje się coraz trudniejsze do uniknięcia. Gdy pojazd zbiera dane o lokalizacji, prędkości, hamowaniu i nawykach kierowcy, klienci muszą wiedzieć, po co te informacje są gromadzone, kto je otrzymuje i jak mogą odmówić. Sprawa GM pokazuje, że dane mogą przynosić dodatkowe przychody, ale bez zgody i przejrzystości szybko stają się problemem prawnym i ciosem w reputację.
Według prokuratora generalnego Kalifornii General Motors sprzedawał w latach 2020 do 2024 nazwiska, dane kontaktowe, dane o lokalizacji oraz informacje o zachowaniu za kierownicą setek tysięcy kierowców z tego stanu. Nabywcami były dwie firmy brokerskie, LexisNexis Risk Solutions i Verisk Analytics. Dane pochodziły z OnStar, usługi łączności pokładowej GM. Władze podały, że brokerzy wykorzystywali te informacje do tworzenia produktów, które mogły trafiać do firm ubezpieczeniowych oceniających ryzyko kierowców. W oficjalnym komunikacie Kalifornia podkreśliła jednak, że kierowcy w tym stanie nie zostali bezpośrednio dotknięci wyższymi składkami, ponieważ tamtejsze prawo zabrania wykorzystywania takich danych o jeździe przy ustalaniu stawek ubezpieczenia. Ugoda nadal wymaga zatwierdzenia przez sąd. Zgodnie z jej warunkami GM ma zapłacić 12,75 mln dolarów, około 11,8 mln euro, cywilnych kar, przez pięć lat przestać sprzedawać dane o jeździe firmom sporządzającym raporty konsumenckie oraz usunąć przechowywane dane o jeździe w ciągu 180 dni, chyba że klient udzieli jednoznacznej zgody na ich wykorzystanie. Koncern musi też zwrócić się do LexisNexis i Verisk o usunięcie otrzymanych danych oraz wdrożyć mocniejszy program ochrony prywatności, który będzie oceniać ryzyka i zgodność z prawem informacji zbieranych przez OnStar na gruncie kalifornijskich przepisów. Praktyki GM dotyczące danych już wcześniej znalazły się pod lupą w USA. W styczniu 2026 roku Federalna Komisja Handlu zatwierdziła nakaz zakazujący GM i OnStar przez pięć lat udostępniania firmom sporządzającym raporty konsumenckie danych o lokalizacji i zachowaniu kierowców. Z wcześniejszej skargi FTC wynikało, że GM nie wyjaśniał klientom wystarczająco jasno, iż funkcja Smart Driver zbiera precyzyjne dane o lokalizacji i zachowaniu za kierownicą, a następnie sprzedaje je podmiotom trzecim. Sprawa w Kalifornii różni się od działań federalnych przede wszystkim kwotą. Ugoda z FTC w dużej mierze wprowadzała zakaz oraz groźbę kar za przyszłe naruszenia. Porozumienie zawarte w Kalifornii oznacza dla GM bezpośredni rachunek finansowy. Władze Kalifornii oszacowały, że GM zarobił w skali całych Stanów Zjednoczonych około 20 mln dolarów, czyli około 18,5 mln euro, na sprzedaży tych danych. To nadaje ugodzie o wartości 12,75 mln dolarów, około 11,8 mln euro, szerszy kontekst. Samochód skomunikowany nie jest już tylko pojazdem. Jest też platformą cyfrową, która stale obserwuje, rejestruje i raportuje. Dla producentów aut to pytanie staje się coraz trudniejsze do uniknięcia. Gdy pojazd zbiera dane o lokalizacji, prędkości, hamowaniu i nawykach kierowcy, klienci muszą wiedzieć, po co te informacje są gromadzone, kto je otrzymuje i jak mogą odmówić. Sprawa GM pokazuje, że dane mogą przynosić dodatkowe przychody, ale bez zgody i przejrzystości szybko stają się problemem prawnym i ciosem w reputację.