Lamborghini nie postrzega jeszcze chińskich supersamochodów jako poważnego zagrożenia
Prezes Lamborghini Stephan Winkelmann nie uważa obecnie nowej generacji chińskich elektrycznych supersamochodów za bezpośrednie zagrożenie konkurencyjne. Nawet jeśli modele Denza i Yangwang mogą przewyższać Włochów pod względem niektórych osiągów, Lamborghini uważa, że jego prawdziwe atuty tkwią w cechach, których nie da się zmierzyć wyłącznie w kilowatach: charakterze układu napędowego, dźwięku i ogólnych wrażeniach z jazdy.
Chińskie samochody elektryczne windują poprzeczkę mocy bardzo wysoko
Temat pojawił się, gdy Auto Express rozmawiał z Winkelmannem podczas Goodwood Festival of Speed 2026. Denza zaprezentowała tam swój elektryczny supersamochód Z, który według deklaracji ma rozwijać 1 583 bhp, czyli około 1 180 kW. Firma celuje w czas 0-100 km/h poniżej dwóch sekund oraz prędkość maksymalną wynoszącą około 350 km/h.
Są to wartości, których nawet najnowsze seryjnie produkowane samochody Lamborghini niekoniecznie dorównują w bezpośrednim porównaniu. Winkelmann nie uważa jednak, aby sama moc była decydująca. Jego zdaniem Lamborghini wyróżnia się kompletnym pakietem osiągów, brzmieniem układu napędowego oraz emocjami, jakie samochód zapewnia kierowcy.
Szef Lamborghini powiedział, że obecnie nie potrafi wskazać ani jednej chińskiej marki, którą firma uznaje za bezpośrednie zagrożenie. Przyznał jednak, że w przyszłości może się to zmienić.
Lamborghini wybrało hybrydy zamiast w pełni elektrycznego samochodu
Wypowiedzi Winkelmanna są zgodne z ostatnimi decyzjami strategicznymi Lamborghini. Firma przesunęła premierę swojego pierwszego w pełni elektrycznego samochodu seryjnego na okres po 2030 roku i obecnie koncentruje się na hybrydach plug-in. Winkelmann twierdzi, że klienci również popierają tę decyzję.
Nie oznacza to, że Lamborghini wycofuje się z elektryfikacji. Revuelto, Temerario i Urus SE wszystkie wykorzystują silniki elektryczne, ale Lamborghini łączy je z silnikami spalinowymi.
Temerario szczególnie dobrze ilustruje to podejście. Jego podwójnie doładowany silnik V8 o pojemności 4,0 litra współpracuje z trzema silnikami elektrycznymi, zapewniając łączną moc 677 kW. Przyspiesza od 0 do 100 km/h w 2,7 sekundy i osiąga prędkość maksymalną 343 km/h, a silnik spalinowy wkręca się na 10 000 obr./min.
Chińskie elektryczne supersamochody mogą oferować większą moc, a nawet szybsze przyspieszenie ze startu zatrzymanego, lecz Lamborghini stawia na inną kombinację. V8 lub V12, zmiany biegów, dźwięk i reakcja hybrydowego układu napędowego tworzą doświadczenie, którego w pełni elektryczny napęd nie jest w stanie odtworzyć jeden do jednego.
Chińscy producenci stają się coraz silniejsi technologicznie
Winkelmann wskazał oprogramowanie jako jeden z kluczowych atutów chińskich samochodów. To istotne przyznanie, ponieważ elektronika, elektryczne układy napędowe i szybko rozwijające się architektury oprogramowania są właśnie tym, co pozwala chińskim producentom bardzo szybko przechodzić od samochodów masowych do segmentów luksusowych i wysokich osiągów.
Przewaga obronna Lamborghini nie musi więc już polegać na bezwzględnej przewadze technicznej. Silniki elektryczne znacznie ułatwiają osiąganie niezwykłej mocy systemowej, niż kiedykolwiek mógłby to zapewnić silnik spalinowy o dużej pojemności.
Na razie najsilniejsze atuty włoskiej marki leżą w jej marce, dziedzictwie, designie i wrażeniach z jazdy. Są to cechy, których nie da się stworzyć z dnia na dzień jednym rekordowym modelem o wysokiej mocy.
Zasady europejskiego rynku supersamochodów się zmieniają
Rosnąca pozycja chińskich producentów samochodów stawia europejskie marki supersamochodów w nowej sytuacji. Ferrari, Lamborghini, McLaren i Porsche nie mogą już zakładać, że największa wartość mocy lub najszybszy czas przyspieszenia automatycznie będzie należeć do nich.
Jednocześnie zakup supersamochodu kosztującego kilkaset tysięcy euro bardzo różni się od wyboru zwykłego samochodu. Klienci nie kupują po prostu wyniku 0-100 km/h; kupują także dziedzictwo, design, mechaniczne odczucia i ekskluzywność.
Dlatego pewność Winkelmanna jest na razie zrozumiała. Denza lub Yangwang może przewyższać Lamborghini na papierze, ale nie oznacza to automatycznie, że ten sam klient zrezygnuje z zakupu Lamborghini.
W dłuższej perspektywie sytuacja stanie się bardziej interesująca, jeśli chińscy producenci zdołają połączyć swoje możliwości technologiczne z równie silnym poczuciem tożsamości i pożądania. To, bardziej niż same nagłówkowe wartości osiągów, zdecyduje o tym, czy dzisiejsze rekordowe elektryczne supersamochody staną się prawdziwymi rywalami Lamborghini.
Oryginalne informacje pochodzą z wywiadu Auto Express ze Stephanem Winkelmannem, opublikowanego 24 sierpnia 2026 roku. Specyfikacje techniczne Lamborghini pochodzą z oficjalnych materiałów producenta.
Chińskie samochody elektryczne windują poprzeczkę mocy bardzo wysoko
Temat pojawił się, gdy Auto Express rozmawiał z Winkelmannem podczas Goodwood Festival of Speed 2026. Denza zaprezentowała tam swój elektryczny supersamochód Z, który według deklaracji ma rozwijać 1 583 bhp, czyli około 1 180 kW. Firma celuje w czas 0-100 km/h poniżej dwóch sekund oraz prędkość maksymalną wynoszącą około 350 km/h.
Są to wartości, których nawet najnowsze seryjnie produkowane samochody Lamborghini niekoniecznie dorównują w bezpośrednim porównaniu. Winkelmann nie uważa jednak, aby sama moc była decydująca. Jego zdaniem Lamborghini wyróżnia się kompletnym pakietem osiągów, brzmieniem układu napędowego oraz emocjami, jakie samochód zapewnia kierowcy.
Szef Lamborghini powiedział, że obecnie nie potrafi wskazać ani jednej chińskiej marki, którą firma uznaje za bezpośrednie zagrożenie. Przyznał jednak, że w przyszłości może się to zmienić.
Lamborghini wybrało hybrydy zamiast w pełni elektrycznego samochodu
Wypowiedzi Winkelmanna są zgodne z ostatnimi decyzjami strategicznymi Lamborghini. Firma przesunęła premierę swojego pierwszego w pełni elektrycznego samochodu seryjnego na okres po 2030 roku i obecnie koncentruje się na hybrydach plug-in. Winkelmann twierdzi, że klienci również popierają tę decyzję.
Nie oznacza to, że Lamborghini wycofuje się z elektryfikacji. Revuelto, Temerario i Urus SE wszystkie wykorzystują silniki elektryczne, ale Lamborghini łączy je z silnikami spalinowymi.
Temerario szczególnie dobrze ilustruje to podejście. Jego podwójnie doładowany silnik V8 o pojemności 4,0 litra współpracuje z trzema silnikami elektrycznymi, zapewniając łączną moc 677 kW. Przyspiesza od 0 do 100 km/h w 2,7 sekundy i osiąga prędkość maksymalną 343 km/h, a silnik spalinowy wkręca się na 10 000 obr./min.
Chińskie elektryczne supersamochody mogą oferować większą moc, a nawet szybsze przyspieszenie ze startu zatrzymanego, lecz Lamborghini stawia na inną kombinację. V8 lub V12, zmiany biegów, dźwięk i reakcja hybrydowego układu napędowego tworzą doświadczenie, którego w pełni elektryczny napęd nie jest w stanie odtworzyć jeden do jednego.
Chińscy producenci stają się coraz silniejsi technologicznie
Winkelmann wskazał oprogramowanie jako jeden z kluczowych atutów chińskich samochodów. To istotne przyznanie, ponieważ elektronika, elektryczne układy napędowe i szybko rozwijające się architektury oprogramowania są właśnie tym, co pozwala chińskim producentom bardzo szybko przechodzić od samochodów masowych do segmentów luksusowych i wysokich osiągów.
Przewaga obronna Lamborghini nie musi więc już polegać na bezwzględnej przewadze technicznej. Silniki elektryczne znacznie ułatwiają osiąganie niezwykłej mocy systemowej, niż kiedykolwiek mógłby to zapewnić silnik spalinowy o dużej pojemności.
Na razie najsilniejsze atuty włoskiej marki leżą w jej marce, dziedzictwie, designie i wrażeniach z jazdy. Są to cechy, których nie da się stworzyć z dnia na dzień jednym rekordowym modelem o wysokiej mocy.
Zasady europejskiego rynku supersamochodów się zmieniają
Rosnąca pozycja chińskich producentów samochodów stawia europejskie marki supersamochodów w nowej sytuacji. Ferrari, Lamborghini, McLaren i Porsche nie mogą już zakładać, że największa wartość mocy lub najszybszy czas przyspieszenia automatycznie będzie należeć do nich.
Jednocześnie zakup supersamochodu kosztującego kilkaset tysięcy euro bardzo różni się od wyboru zwykłego samochodu. Klienci nie kupują po prostu wyniku 0-100 km/h; kupują także dziedzictwo, design, mechaniczne odczucia i ekskluzywność.
Dlatego pewność Winkelmanna jest na razie zrozumiała. Denza lub Yangwang może przewyższać Lamborghini na papierze, ale nie oznacza to automatycznie, że ten sam klient zrezygnuje z zakupu Lamborghini.
W dłuższej perspektywie sytuacja stanie się bardziej interesująca, jeśli chińscy producenci zdołają połączyć swoje możliwości technologiczne z równie silnym poczuciem tożsamości i pożądania. To, bardziej niż same nagłówkowe wartości osiągów, zdecyduje o tym, czy dzisiejsze rekordowe elektryczne supersamochody staną się prawdziwymi rywalami Lamborghini.
Oryginalne informacje pochodzą z wywiadu Auto Express ze Stephanem Winkelmannem, opublikowanego 24 sierpnia 2026 roku. Specyfikacje techniczne Lamborghini pochodzą z oficjalnych materiałów producenta.