Sztuczna inteligencja i fala zwolnień: Szefowie firm szykują się na cięcia, pracownicy mają nadzieję
Niektóre firmy już teraz nie czekają na rozwój wypadków. IBM zastąpił setki stanowisk HR systemami AI. Microsoft wiąże ostatnie zwolnienia z automatyzacją procesów wewnętrznych. W Shopify i JPMorgan od nowych pracowników oczekuje się wykonywania zadań, których nie da się łatwo przekazać algorytmowi. W magazynach Amazona coraz pewniej poruszają się roboty, a kierownictwo przygotowuje się do ograniczenia liczby zatrudnionych.
Jednak nie wszyscy liderzy branży technologicznej biją na alarm. Jensen Huang z Nvidii i Brad Lightcap z OpenAI przekonują, że AI nie wywoła masowego bezrobocia, lecz zwiększy produktywność ludzi. IBM równoważy cięcia, zwiększając zatrudnienie w działach IT i sprzedażowych. Inne firmy łączą stanowiska, zmieniając menedżerów produktów w częściowych programistów.
Perspektywy rynku pracy pozostają niejasne. Firmy cicho wprowadzają automatyzację, jednocześnie publicznie chwaląc się „efektywnością” i „nowymi możliwościami”. Pewne jest jedno: strategie personalne ulegają zmianie. Dla pracowników to coraz większa presja, by udowodnić, że potrafią wnieść do firmy więcej niż jakikolwiek algorytm.
Coraz więcej prezesów otwarcie przyznaje to, czego wielu pracowników od dawna się obawiało: rozwój sztucznej inteligencji może przynieść masowe zwolnienia. Jim Farley, szef Forda, sugeruje, że aż połowa amerykańskich pracowników może zostać zastąpiona przez AI. Dario Amodei z Anthropic prognozuje masowe wyparcie białych kołnierzyków, a bezrobocie może wzrosnąć nawet do 20 procent. Niektóre firmy już teraz nie czekają na rozwój wypadków. IBM zastąpił setki stanowisk HR systemami AI. Microsoft wiąże ostatnie zwolnienia z automatyzacją procesów wewnętrznych. W Shopify i JPMorgan od nowych pracowników oczekuje się wykonywania zadań, których nie da się łatwo przekazać algorytmowi. W magazynach Amazona coraz pewniej poruszają się roboty, a kierownictwo przygotowuje się do ograniczenia liczby zatrudnionych. Jednak nie wszyscy liderzy branży technologicznej biją na alarm. Jensen Huang z Nvidii i Brad Lightcap z OpenAI przekonują, że AI nie wywoła masowego bezrobocia, lecz zwiększy produktywność ludzi. IBM równoważy cięcia, zwiększając zatrudnienie w działach IT i sprzedażowych. Inne firmy łączą stanowiska, zmieniając menedżerów produktów w częściowych programistów. Perspektywy rynku pracy pozostają niejasne. Firmy cicho wprowadzają automatyzację, jednocześnie publicznie chwaląc się „efektywnością” i „nowymi możliwościami”. Pewne jest jedno: strategie personalne ulegają zmianie. Dla pracowników to coraz większa presja, by udowodnić, że potrafią wnieść do firmy więcej niż jakikolwiek algorytm.