Tesla wzywa do serwisu 76 000 aut: oślepiające światła i nagła utrata mocy
Amerykańska agencja NHTSA znów zatrzymuje Teslę – dosłownie i w przenośni. Tym razem chodzi o kolejną falę wezwań do serwisu, obejmującą około 76 400 pojazdów: sedany Model 3, SUV-y Model Y oraz pickupa Cybertruck. Powody są poważne: niektóre auta oślepiają innych kierowców, inne nagle tracą moc.
Druga akcja obejmuje około 12 800 egzemplarzy Modelu 3 i Modelu Y. Tu problem jest jeszcze poważniejszy: wadliwy moduł baterii może prowadzić do nagłej utraty mocy. Usterka dotyczy Modelu 3 z rocznika 2025 oraz Modelu Y z 2026. Pierwsze zgłoszenia pojawiły się latem, a wewnętrzne dochodzenie ruszyło w sierpniu. Do 7 października zarejestrowano 36 przypadków gwarancyjnych, na szczęście bez wypadków.
Wezwania Tesli do serwisu przestały być rzadkością – to już niemal sezonowa tradycja. Firma łata błędy przez aktualizacje „over-the-air”, co jest wygodne, ale też pokazuje, jak kruche bywają jej rozwiązania. Czasem dobry pomysł potrafi rozbłysnąć, ale – jak Tesla udowadnia – czasem świeci po prostu za mocno.
Według NHTSA, najnowsza akcja serwisowa Tesli dotyczy około 76 400 samochodów. Największą grupę stanowi 63 600 egzemplarzy Cybertrucka, które muszą wrócić do serwisu z powodu zbyt jasnych świateł obrysowych. Te świecą tak mocno, że mogą oślepiać innych uczestników ruchu. Rozwiązanie? Typowo dla Tesli – aktualizacja oprogramowania. Wszystkie pojazdy wyprodukowane między 13 listopada 2023 a 11 października 2025 muszą otrzymać poprawkę. NHTSA podkreśla, że dotąd nie odnotowano żadnych wypadków związanych z tą usterką, choć sprawa budzi uzasadnione wątpliwości. Druga akcja obejmuje około 12 800 egzemplarzy Modelu 3 i Modelu Y. Tu problem jest jeszcze poważniejszy: wadliwy moduł baterii może prowadzić do nagłej utraty mocy. Usterka dotyczy Modelu 3 z rocznika 2025 oraz Modelu Y z 2026. Pierwsze zgłoszenia pojawiły się latem, a wewnętrzne dochodzenie ruszyło w sierpniu. Do 7 października zarejestrowano 36 przypadków gwarancyjnych, na szczęście bez wypadków. Wezwania Tesli do serwisu przestały być rzadkością – to już niemal sezonowa tradycja. Firma łata błędy przez aktualizacje „over-the-air”, co jest wygodne, ale też pokazuje, jak kruche bywają jej rozwiązania. Czasem dobry pomysł potrafi rozbłysnąć, ale – jak Tesla udowadnia – czasem świeci po prostu za mocno.